środa, 1 stycznia 2014

Pułkownik Pućkowski przychodzi na świat



- Miednica szeroka, dziecko małe, przejdzie - gdy usłyszałem tę frazę po raz trzeci, sam zacząłem w to wierzyć. Oto Doktor nad Doktory mówi mi, że cesarka niepotrzebna, że wszystko ma się dobrze, że czasem zdarza się, że dziecko rodzi się dwadzieścia godzin, ale przecież nie jest to powód do niepokoju. Odetchnąłem. Po chwili jednak spojrzałem na nieszczęsną powłokę, która niecałą dobę temu była moją ukochaną ciężarną, moim spasionym człowiekiem, i ponownie zacząłem wątpić.
- Ale jej już ślina cieknie - zwróciłem się do Doktora nad Doktory. Spojrzał ukosem ponad cielesną, nieruchomą powłoką i gdzieś tam za oknem docenił wspaniały pejzaż południowo-wschodniego Wrocławia.
- To niech przełknie - odparł spokojnie.
- Przełknij - powtórzyłem do powłoki, ale ta nie miała już sił. Zdziwiłbym się, gdyby miała. Pierwszy skurcz przyszedł we wtorek wieczorem, po bramce Lewandowskiego, a teraz mieliśmy czwartkowy poranek, po kawce Doktora nad Doktory i jego świty. I chyba tylko ze strachu liczyłem poród od skurczy regularnych, bo jakby od tych z Ligi Mistrzów...dziwne, że powłoka jeszcze żyła.

W tym miejscu nieco zamazuje mi się pamięć. Chyba weszło troje studentów i stanęło pod ścianą; bali się mnie i powłoki. Tak, po Doktorze nad Doktory były studenty. Trochę ich zachęciłem, podpytałem czy widzieli panią anestezjolog. Oni na to, że nie widzieli, ale mogą za to odpiąć KTG, a potem znowu podpiąć, bo muszą się nauczyć. Trochę się bałem, bo KTG, to był mój mechaniczny anioł stróż, dzięki któremu nie rozjebałem całego szpitala w pył, a czasem naprawdę straszne myśli, wielka agresja mnie przenikała. Pozwoliłem studentom działać, ale te dwie minuty, bez tykania serduszka mojego Sapichrusta, mojego Pułkownika Pućkowskiego, mojej skarbonki...to były bardzo długie dwie minuty.

Godzinę później przyszła wreszcie pani anestezjolog - nasz jedyny poplecznik. I jak to czasem po długich traumach bywa, rzeczy potoczyły się szybciej. Niespotykana sytuacja: pani anestezjolog tupnęła nogą na doktorów i mówi im, że szpikują powłokę przeciwbólowymi od drugiej w nocy i nic; i że czas wreszcie podjąć jakąś decyzję. Doktory nieco pomarudziły, zwlekły się niechętnie i zabrały do szykowania sali operacyjnej, co zajęło im kolejną godzinę. Potem cesarka i o 13:25 Pułkownik Pućkowski przyszedł na świat.

Mógłbym spróbować opisać, co czułem, gdy po raz pierwszy wziąłem ją na ręce. Mógłbym, ale nie spróbuję.